W związku z tym, że na blogu tak naprawdę od dłuższego czasu nie pojawiło się nic "życiowego" chciałbym wam napisać kilka słów o mym sposobie spędzania wolnego czasu. Mam na myśli najzwyklejsze bieganie.
Cóż, doszedłem do wniosku, że coś ze sobą należy w końcu robić, bo jak nie zacznę teraz to później będzie tylko gorzej. Przez pierwsze dni było w miarę ok. Zero jakiegokolwiek bólu, spokojny bieg przez 4 kilometry. Niestety dopiero po tygodniu zaczęło się schody. Zakwasy na nogach oraz to ciągłe zmęczenie.
Dziś mija 34 dzień odkąd zacząłem biegać. Dziennie pokonuję po 9 km (zwiększyłem dystans po 2 tygodniach). łatwo nie jest, to trzeba przyznać. Aczkolwiek powoli się przyzwyczajam. I oto chyba właśnie w tym chodzi. Dodatkowo już tak nie sapię jak na początku!
Dziś wziąłem ze sobą aparat by porobić trochę zdjęć z mej trasy. Wieczorne widoczki okolic Jeleniej Góry - coś pięknego, zdjęcia nie tego nie ukarzą, trzeba samemu wszystko zobaczyć na własne oczy (albo mieć lepszy aparat :D ).




